
Liturgia słowa XXXII Niedzieli Zwykłej prowadzi nas ku jednemu z najważniejszych pytań życia chrześcijańskiego: czy jestem gotowy na spotkanie z Panem? Jezus w przypowieści o dziesięciu pannach nie mówi o ludziach dobrych i złych. Wszystkie wyszły na spotkanie oblubieńca, wszystkie miały lampy, wszystkie zasnęły. Różnica była tylko jedna: jedne były przygotowane, a drugie nie.
Mądrość, o której mówi pierwsze czytanie, nie jest jedynie ludzką inteligencją ani wiedzą. Jest umiejętnością patrzenia na życie w perspektywie Boga. Człowiek mądry nie żyje chwilą obecną, ale pamięta o celu swojej drogi. Dlatego troszczy się o swoją „oliwę” wiary, modlitwy, sakramentów i miłości bliźniego.
Święty Paweł w drugim czytaniu przypomina, że nasza nadzieja nie kończy się na ziemi. Chrześcijanin nie boi się przyszłości, ponieważ wierzy w zmartwychwstanie Chrystusa. Oczekiwanie na przyjście Pana nie jest pełne lęku, ale ufności. To oczekiwanie dziecka, które wie, że spotka kochającego Ojca.
Przypowieść o pannach roztropnych uczy jednak, że wiary nie można pożyczyć od innych. Nie wystarczy religijność rodziców, dziadków czy wspólnoty. Każdy musi osobiście troszczyć się o relację z Bogiem. Gdy nadejdzie chwila spotkania z Panem, nie będzie już czasu na odkładanie nawrócenia, modlitwy czy przebaczenia.
Jezus nie mówi dziś: „Bądźcie przestraszeni”, ale: „Czuwajcie”. Czuwanie oznacza życie z otwartym sercem, wierność codziennym obowiązkom, gotowość do czynienia dobra i trwanie przy Bogu każdego dnia. Lampy roztropnych panien płonęły nie dlatego, że przygotowały się w ostatniej chwili, ale dlatego, że troszczyły się o nie wcześniej.
Może warto dziś zapytać siebie:
- Czy dbam o oliwę mojej wiary?
- Czy znajduję czas na modlitwę i Eucharystię?
- Czy żyję tak, jakbym naprawdę oczekiwał spotkania z Chrystusem?
Nie znamy dnia ani godziny. Znamy jednak Tego, który przyjdzie. Dlatego niech nasze serca będą zawsze gotowe, aby usłyszeć słowa: „Oto Oblubieniec, wyjdźcie Mu na spotkanie!”