W dzisiejszej Ewangelii ojciec zwraca się do dwóch synów z tym samym poleceniem: mają pójść do pracy w winnicy. Pierwszy obiecuje, że pójdzie, lecz nie dotrzymuje słowa. Drugi początkowo odmawia, ale później opamiętuje się i wykonuje wolę ojca.

Ta prosta przypowieść pokazuje, że Bóg nie oczekuje od nas jedynie pięknych deklaracji. Można znać przykazania, wypowiadać właściwe słowa i sprawiać wrażenie człowieka wierzącego, a mimo to pozostawać obojętnym na Boże wezwanie. Wiara staje się prawdziwa dopiero wtedy, gdy wpływa na nasze decyzje, postępowanie i relacje z innymi.

Drugi syn początkowo powiedział: „Nie chcę”. Jego odpowiedź była niewłaściwa, ale nie stała się odpowiedzią ostateczną. Syn opamiętał się i poszedł do winnicy. To właśnie w tej zmianie Jezus ukazuje nadzieję dla każdego człowieka. Nasze błędy, upadki i odmowy nie muszą przesądzać o całym życiu. Dopóki potrafimy uznać swój błąd i zawrócić, droga do Boga pozostaje otwarta.

Opamiętanie nie oznacza wyłącznie żalu. Oznacza zmianę kierunku. Człowiek naprawdę nawrócony nie tylko mówi: „Popełniłem błąd”, lecz podejmuje konkretne dobro. Przeprasza, przebacza, naprawia krzywdę, pomaga potrzebującemu, wraca do modlitwy albo uczciwie wykonuje zaniedbane obowiązki.

Winnicą Boga jest nasze codzienne życie. Jest nią rodzina, praca, szkoła, parafia i każde miejsce, w którym możemy okazać miłość. Bóg mówi do nas: „Idź dzisiaj”. Nie kiedyś, gdy będziemy mieli więcej czasu lub lepsze warunki. Właśnie dzisiaj możemy odpowiedzieć na Jego wezwanie jednym konkretnym czynem.

Dzisiejsza Ewangelia stawia przed nami pytanie: Czy moja wiara pozostaje obietnicą, czy staje się działaniem? Nie chodzi o to, by nigdy nie zawahać się ani nie upaść. Chodzi o to, by nie pozostać w odmowie. Możemy się opamiętać, wstać i pójść do winnicy Ojca.